Pewna historia w Gorcach
- Tekst
- Krystian Pietruszka
- Opublikowany
- Geo.
- 49.549563; 20.158474
Działo się to w Gorcach na początku XXI wieku. Któregoś lata, po zwijaniu studenckiej bazy namiotowej na Wałach w Beskidzie Wyspowym.
Zostaję w Gorcach – ze spotkaną pod Kudłoniem ekipą turystów pod wodzą Kasi z Łącka, postanawiamy połączyć siły i idziemy na Jaworzynę Kamienicką. Gdzieś w połowie drogi nad dziką doliną Kamienicy słyszymy donośny śpiew. Konsternacja, pewnie ktoś pijany i teraz wydziera się. Nic, idziemy dalej. Wychodzimy na halę, a tu pod Bulandową Kapliczką scena jak ze 100 lat wstecz: brodaty góral w portkach, kierpcach i kosuli, ciupaga u boku (ryc. 1). Mówi, że tak ze dwa razy do roku wychodzi w góry se pośpiewać i widzę wcale nie jest nawalony, bo faktycznie nie był. Sceneria, góral i nasza gadka trąciła trochę „filozofią po góralsku”, tyle że wtedy jeszcze tej książki nie znałem. A jak ją przeczytałem to pomyślałem sobie, że spotkałem Sokratesa. Ciekawe czy Tischner znał górala? Bo góral był z Łopusznej, jak Ksiądz.
Raptem zaczęło się robić ciemno, a młoda była godzina. Od wschodu z nad Gorca zaczęła nadciągać burza – wszyscy się rozstaliśmy. Kasia ze swoją ekipą i moją latarką biegiem do Ochotnicy. Góral zniknął w smrekowym lesie, a ja bliziutko do Chaty u Metysa.
Ta historia wydarzyła się naprawdę.
Podobne strony / Similar pages
- Obecnie brak
Komentarze / Comments
…
